"Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą." Mt 7, 7-8
"Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą." Mt 7, 11.
Jakże często, gdy nie dostajemy tego, co byśmy chcieli od Pana Boga, złorzeczymy Mu. Mówimy, że prosiliśmy Go, ale nas nie wysłuchał. Zwłaszcza, gdy "pretensje" nasze są potęgowane przez ból po stracie bliskiej osoby. A przecież prosiliśmy Go, błagaliśmy, żeby żyła. Znów coś nam nie wyszło. Na kogoś trzeba "zwalić winę". Szukać odpowiedzialnych. Tylko czemu zawsze zaczynamy od innych, od Pana Boga, nie od siebie?
Wydaje nam się, że skoro o coś prosimy, to mamy dokładnie to dostać. Do postawy roszczeniowej coraz bardziej przyzwyczaja nas współczesność. "Bo nam się należy" jest coraz częściej obecne w naszym życiu. Jesteśmy tacy zdolni, wspaniali, musimy mieć taki a taki szampon, krem, samochód, bo jesteśmy tego warci. Problem pojawia się, gdy coś lub ktoś nie spełnia naszych oczekiwań.
Czy rzeczywiście Pan Bóg nie daje nam, gdy Go o to prosimy? W Ewangelii św. Mateusza napisane jest, że każdy proszący otrzymuje, szukający znajduje, a kołaczącemu otworzą. Czyżby to nie było prawdą? W czym tkwi problem?
A może w nas? Pan Bóg ma swój własny plan. Sam wie, co dla nas dobre i to nam daje, gdy Go o to prosimy. Może wydawać się nam, że to nie jest to, czego chcieliśmy. Nie to "wymodliliśmy". I wtedy narzekamy. Odsuwamy się od Niego. Nie rozumiemy, a nawet jeśli próbujemy, to pojąć, to nasze umysły "nie dają rady". Dary Pana nie są rzeczą ze sklepu, nie podlegają "reklamacji", wymianie. Pan Bóg nie jest kelnerem, któremu możemy zwrócić nasze "zamówienie".
Problem polega na tym, czy jesteśmy gotowi by przyjąć wszystko, co przygotuje dla nas Pan Bóg.




Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.