Młodzi Parafianie

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Słowo dla Ciebie

Słowo dla Ciebie (645)

Każdy z nas potrzebuje wsparcia, otuchy, podpowiedzi, dowartościowania, pochwały, naprowadzenia...Bóg kieruje Swoje SŁOWO specjalnie dla CIEBIE! Czytaj je CODZIENNIE!!!

sobota, 19 maja 2012 08:06

Pełna radość (19 V sob)

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

"(...) Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna. (...)" (J 16,23b-28)

Pocieszenie dla każdego z nas!

czwartek, 17 maja 2012 19:36

Smutek (18 V pt)

Napisała
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

,,Podobnie i wy - teraz się smucicie, lecz Ja znów was zobaczę i wtedy wasze serce będzie się radowało a nikt nie pozbawi was tej radości'' ( J 16, 20-23a)

Szczęście Smutek Radość Cierpienie
Czym byłoby szczęście bez smutku
Czym byłby smutek bez szczęścia
Czym byłaby radość bez cierpienia
Czym byłoby cierpienie bez radości

Gdybyśmy nie znali smutku
Nie potrafilibyśmy się cieszyć
Gdybyśmy nie znali cierpienia
Nie potrafilibyśmy się radować

Jedno jest dobre drugie jest złe
Gdyby nie jedno drugiego by nie było

Kto nie zazna w życiu cierpienia
Ten nie zazna prawdziwego szczęścia





wtorek, 15 maja 2012 21:54

Brakuje Ci radości...? (15 V wt)

Napisał
Oceń ten artykuł
(1 Głosuj)

"(...) A jeżeli odejdę, poślę Go [Pocieszyciela] do was. (...)" (J 16,5-11)

Chyba każdego dnia potrzebujemy pocieszenia. Jezus posyła do nas Pocieszyciela! Tylko nie zawsze chcemy Go dostrzec i przyjąć....

wtorek, 15 maja 2012 21:55

Jedność(16V śr)

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

"I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy."  (J 17,20-26)

Boże, Ty jesteś wzorem jedności. Twoja jedność zrodziła się z miłości.


wtorek, 15 maja 2012 07:12

Szczypta poezji - Rainer M.Rilke

Napisała
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Boże chciałbym być gromadą pielgrzymów,
By iść ku Tobie w długim pochodzie,
I być dużą częścią Ciebie:
Ogrodzie z żywymi alejami.
Kiedy idę sam,
Któż to dostrzega? Kto widzi, że ku Tobie zmierzam?
Kogo to porusza? Kim wstrząsa? Kogo do Ciebie nawraca?
Jakby nic się nie działo,
Śmiech się nie urywa.
Dobrze więc,
Że idę tak będąc sobą, bo nie ściągam na siebie spojrzeń tych,
Którzy się śmieją


Nie pragnę wiedzieć, gdzie Ty się podziewasz
mów do mnie zewsząd.(...)
Zawsze wszak zdążam do Ciebie
Całym swym chodzeniem;
bo kim byłbym ja i kim byłbyś Ty,
gdybyśmy nie rozumieli się wzajemnie?*

*B.L. Surowska, Młody Rilke, Gdańsk 1994, s.203, s.193.

poniedziałek, 14 maja 2012 11:11

Ku zbawieniu (14 V poniedziałek)

Napisała
Oceń ten artykuł
(1 Głosuj)

"Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali." (...)

(J 15,9-17)
 Panie spraw abyśmy zachowując Twoje przykazania kroczyli drogą zbawienia. 

niedziela, 13 maja 2012 22:30

Jezus przegrywa z Interentem... (13 V ndz)

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

"Jezus powiedział do swoich uczniów: (...) Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, (...)". (J 15,9-17)

Jezus traktuje mnie jak przyjaciela. A ja...? Moja odpowiedź na Jego przyjaźń... Jezus często przegrywa z komputerem, internetem itp...

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ostatnio czytam książki Thomasa Mertona - mnicha, mistyka,trapisy. Jest on jednym z największych myślicieli i pisarzy XX wieku. Nazywany jest "prorokiem naszych czasów", "samotnym poszukiwaczem prawdy" ale niewątpliwie pozostaje najbardziej znany jako autor książek autobiograficznych i dzieł poświęconych pogłębionej duchowości chrześcijańskiej. Tematyka, podejmowana przez niego doskonale przedstawia go jako człowieka i chrześcijanina, który we wczesnym okresie życia duchowego wypracowuje praktykę życia kontemplacyjnego. Jest to wyrazem pełni rozwiniętego, dojrzałego życia chrześcijańskiego, które wciąż pogłębiało się. Mnich, bowiem od pewnego momentu życia poświęcał swoje życie jeszcze większej samotności a jego "oddechem" było ustawiczne pragnienie intensywniejszego kontemplacyjnego doświadczenia żywego Boga. Owocem tych pragnień są książki  w których mnich poświęca znacznie więcej uwagi i refleksji zagadnieniu świadomości człowieka..

W książce "Modlitwa kontemplacyjna" ciekawie pisze na temat modlitwy kontemplacyjnej i życia duchowego człowieka:

Czystość serca

Według nauki ojców monastycznych każda modlitwa, czytanie, medytacja i wszystkie czynności życia monastycznego są skierowane, nastawione na czystość serca, na bezwarunkowe i całkowicie pokorne poddanie się Bogu oraz całkowitą akceptację nas samych i naszej sytuacji jako wyrazu Jego woli. Oznacza to wyrzeczenie się wszystkich kłamliwych wyobrażeń o sobie, przesadnych ocen swoich zdolności, po to, aby być posłusznym woli Bożej, która przychodzi do nas w trudnych wymaganiach stawianych nam przez życie w jego surowej prawdzie. Czystość serca jest zatem ściśle związana z nową duchową tożsamością— z, „ja” rozpoznającym się w kontekście konkretnej rzeczywistości zamierzonej przez Boga. Czystość serca jest oświeconą świadomością „nowego człowieka” jako przeciwieństwo zawiłych, a może nawet niegodziwych mrzonek „starego człowieka”.
Medytacja jest zatem ukierunkowana ku nowemu wglądowi, ku bezpośredniemu poznaniu swojego „ja” w jego wyższym aspekcie.

Moja tożsamość i sens życia
Kim jestem? Jestem słowem wypowiedzianym przez Boga. Czy Bóg może wypowiedzieć słowo, które nie ma żadnego znaczenia?
Czy jednak jestem pewny, że sens, jaki nadaję mojemu życiu, jest tym właśnie sensem, który Bóg mu przeznaczył? Czy Bóg narzuca mi sens mojego życia z zewnątrz, przez wydarzenia, zwyczaje, rutynę, prawo, system, zderzenie z innymi w społeczeństwie? Czy też jestem wezwany do tworzenia od wewnątrz, wraz z Nim, z Jego łaską — sensu, który odzwierciedla Jego prawdę i czyni mnie Jego „słowem” wypowiadanym w wolności w mojej własnej osobistej sytuacji? Moja prawdziwa tożsamość ukryta jest w Bożym wezwaniu skierowanym do mojej wolności i w odpowiedzi, którą kieruję do Boga. Znaczy to, że aby kochać z pełną odpowiedzialnością i autentycznością, nie mogę poprzestać na zachowaniu formy narzuconej mi przez zewnętrzne siły czy kształtowaniu swego życia zgodnie z przyjętymi w społeczeństwie wzorami, lecz że muszę w porządku miłości nauczyć się wykorzystywać swą wolność; kierować swą miłość ku osobowej rzeczywistości bliźniego i przyjmować Bożą wolę w jej nagiej, często niezbadanej tajemnicy (Rz 11,33-36). Nie mogę odkryć swego „sensu”, jeżeli próbuję uniknąć trwogi, która przychodzi wraz z pierwszym przeżyciem mojej bezsensowności!

Medytacja: więcej niż odgrywanie roli
Przez medytację penetruję najgłębsze podłoże mojego życia, szukam pełnego zrozumienia woli Boga i Jego miłosierdzia wobec mnie oraz mej całkowitej zależności od Niego. Lecz ta penetracja musi być autentyczna. Musi być autentycznie przeżywana. To zaś z kolei zależy od autentyczności całej koncepcji życia i od zamierzeń. Moje życie i dążenia tak długo jednak są sztuczne i nieprawdziwe, jak długo staram się tylko dostosowywać swoje czyny do zewnętrznych norm postępowania, pomagających mi odegrać rolę akceptowaną w społeczeństwie, w którym żyję. Ostatecznie, życie oznacza coś więcej niż uczenie się roli. Czasami jednak metody i programy medytacji są po prostu nastawione na naukę odgrywania religijnej roli. Idea „naśladowania” Chrystusa i świętych może zostać sprowadzona do odgrywania roli, jeżeli pozostanie tylko czymś powierzchownym, zewnętrznym. 
Kiedy wydaje się nam, że posiadamy i używamy siebie oraz nasze naturalne zdolności w sposób całkowicie niezależny, tak jak gdyby nasze własne ego było źródłem i celem naszych czynów, żyjemy w iluzji, a naszym czynom, choćby wydawały się spontaniczne, brakuje autentyczności i duchowego znaczenia.

Doświadczenie nicości – doświadczenie radości
W konsekwencji: medytację powinno się rozpocząć od uświadomienia sobie własnej nicości i bezradności wobec Boga. Nie musi to być doświadczenie zniechęcające i smutne. Przeciwnie, może być bardzo spokojne i radosne, ponieważ doprowadza nas do bezpośredniego kontaktu ze źródłem wszelkiej radości i wszelkiego życia. Jedynym zapewne powodem, dla którego nasza medytacja nigdy się nie rozpoczęła, jest prawdopodobnie to, że nigdy w sposób prawdziwy i poważny nie zwróciliśmy się do centrum naszej nicości przed Bogiem. Stąd też nigdy nie wchodzimy w najgłębszą rzeczywistość naszej więzi z Nim. Innymi słowy, medytujemy jedynie w umyśle, w wyobraźni, w najlepszym razie w pragnieniu, rozważając religijne prawdy z oderwanego, obiektywnego punktu widzenia. Nie rozpoczynamy od poszukiwania swego „serca”, to znaczy zanurzenia się w głęboką świadomość podstaw naszej toż samości przed Bogiem i w Bogu. Odnalezienie swojego „serca” i odzyskanie poczucia swej najgłębszej tożsamości daje poznanie, że nasze zewnętrzne, codzienne „ja” jest w wielkiej mierze maską i zmyśleniem; że nie jest to nasze prawdziwe „ja” i nie da się go łatwo odnaleźć, gdyż jest ono ukryte w mroku i „nicości”, w centrum, w którym jesteśmy bezpośrednio zależni od Boga. Ponieważ jednak realność wszelkiej medytacji chrześcijańskiej zależy właśnie od owego poznania, to nasze wysiłki, by móc medytować bez niego, są wewnętrznie sprzeczne i przypominają próbę chodzenia bez stóp.

czwartek, 10 maja 2012 21:58

To nie gwoździe...

Napisała
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

"To nie gwoździe Cię przybiły, lecz mój grzech..."

czwartek, 10 maja 2012 21:17

10 V czw Radujmy się Bracia! (i Siostry też;)

Napisała
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

"Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna." /J 15/


Radujmy się! Święty czas oczekiwania na zesłanie Ducha Pocieszyciela, bo po to Jezus zszedł na ziemie, by umrzeć, Zmartwychwstać i posłać-zostawić nam swojego Ducha! Amen.

:) :) :)

Strona 1 z 47
RSS